|
Dzień z życia Au Pair
Z całą pewnością każdy człowiek jest inny, lecz wielu z nas łączy chęć podróżowania, odkrywania
tego, co nieznane, dalekie. Moja podróż do USA nie była być może wyprawą z plecakiem na grzbiecie
i wędrowaniem gdzie oczy poniosą, lecz pozwoliła mi poczuć się jak prawdziwy odkrywca! Byłam
obserwatorem codziennego życia amerykańskiej rodziny, co dostarczyło mi wielu przemiłych przeżyć.
Już na lotnisku, gdzie pożegnał mnie tata, poczułam się jak zdobywca nowych lądów, który podąża na
swoją wędrówkę w nadziei, że uczyni go to bogatszym i szczęśliwszym. Mój optymizm nieco zmalał po
bardzo długim i wyczerpującym locie, lecz gdy po odebraniu bagażu skierowałam się do głównego hollu
i spostrzegłam tam czteroosobową rodzinę, w tym dwójkę przeuroczych bliźniaków, które trzymały w dłoni
tabliczkę z moim imieniem i nazwiskiem, poczułam się chciana i wyczekiwana! Miałam wielkie szczęście
i przyjemność mieszkać u rodziny, która już przed moim przyjazdem gościła dziewczynę z programu
wymiany kulturalnej i dokładnie orientowała się, jak mnie ze wszystkim zapoznać i ułatwić te
pierwsze dni. Zajmowałam się dwójką 3,5-letnich bliźniaków - Alison, ładna i bystra dziewczynka, która
uwielbiała śpiewać ze mną polskie piosenki (!) oraz Matthew, sprytny, mały chłopiec, z którym grałam w
piłkę nożną. A ich rodzice to przemili ludzie, którzy wykazywali duże zainteresowanie Polską i z
ciekawością pytali, jak właściwie wygląda tu życie.
Nie bardzo chciało mi się na początku wierzyć, lecz filmy nie kłamią - faktycznie Amerykanie to nad
wyraz sympatyczni ludzie, którzy są bardzo pracowici, stołują się w McDonald's-ach i mieszkają w domkach
jednorodzinnych, w tzw. neighborhood'ach. Oczywiście trzeba pamiętać, iż opieka nad dziećmi to nasze
główne zadanie jako Au Pair. Większość dnia wypełnia nam zwykła, codzienna praca, lecz dzięki własnej
kreatywności i możliwości używania auta, nie jest wcale trudno, aby w sposób miły i przyjemny zaplanować
dzień dla siebie i dzieci. Pobyt w Stanach nauczył mnie systematyczności i działania zgodnie z wcześniej
ustalonym planem zajęć. Dzień zaczyna się oczywiście dużym wyzwaniem, a mianowicie pobudką dzieci!
Następnie po smacznym śniadanku, odwozi się dzieci do szkoły; w zależności od wieku naszych podopiecznych
nasze popołudnie może być trochę krótsze lub odrobinę dłuższe. Jest to czas, aby obmyślić, czym ciekawym
możesz dziś zaskoczyć dzieciaki po ich powrocie ze szkoły. Ja również wykorzystywałam ten czas, aby
posprzątać trochę w swoim pokoju oraz w sypialni dzieci podczas ich nieobecności. Po odebraniu dzieci ze
szkoły jest chwila, aby przygotować lunch. W tym czasie dzieci opowiadają, czym zajmowały się w szkole,
a nawet chwalą się własnoręcznie wykonanymi projektami plastycznymi czy rysunkami, które później wspólnie
można pokazać rodzicom. Moje małe urwisy - Alison i Matthew - były bardzo żywiołowymi dziećmi, które uwielbiały
wszelkiego typu zabawy - od nurkowania w basenie, szaleństw na placu zabaw, po spacery w parkach i
malowaniu flamastrami siebie i obrazków. Nie było czasu na nudę! Nawet w deszczowe dni zawsze było
co robić - pomocna była niezliczona liczba zabawek i różnych gier. Co więcej, czasem, po długim dniu,
nawet czytanie kolorowych książeczek było bardzo zajmujące i pozwalało się odprężyć przed kolacją.
Kolacja była zawsze najweselszym i najmilszym posiłkiem, ponieważ wszyscy wspólnie zasiadaliśmy przy
stole i rozmawialiśmy. Dzieci szczęśliwe z obecności rodziców pomimo zmęczenia grzecznie jadły kolację
i nie mogły się doczekać deseru. A ja miałam okazję, aby spytać o nurtujące mnie sprawy, ustalić zakres
moich obowiązków, czy po prostu opowiedzieć o mojej rodzinie i o Polsce. Wieczorem, gdy rodzice wracali
do domu, oni przejmowali opiekę nad dziećmi, a ja miałam czas wolny, tylko dla siebie. W zależności od
intensywności dnia mogłam iść prosto do łóżka i oglądać ulubioną komedię, bądź też spotkać się ze
znajomymi w kawiarni Starbucks albo po prostu poleniuchować na werandzie ;-)
Z początku wyprawy w miejsca publiczne, takie jak place zabaw czy sklepy, mogą nam się wydawać czymś
niemożliwym do zrealizowania. Nie ma się jednak czego obawiać, dzieci uwielbiają aktywnie spędzać czas
i zawsze można liczyć na pomoc innych. Amerykanie nie zrażają się tym, iż nasz poziom języka angielskiego
jest słaby lub ledwie komunikatywny (to jest obraz, który my sami kreujemy w naszych głowach), oni są wręcz
zachwyceni faktem, że ktoś w ogóle próbuje się komunikować, a gdy przychodzi to z małym trudem lub
nieśmiałością, są bardzo cierpliwi i wyrozumiali. Poza tym większość czasu spędzamy z dziećmi, a one same
dopiero zaczynają się "porządnie" uczyć swojego języka, więc mówią w sposób przystępny do zrozumienia.
Bycie Au Pair to nie tylko obowiązki, odbieranie dzieci ze szkoły, wyjazdy na basen czy plac zabaw, lub
organizowanie czasu i posiłków. To również Twój czas wolny, wieczorami i w weekendy! Nie ma przy tym możliwości,
aby w Stanach czuć się samotnie! Tuż po przylocie odwiedza nas konsultantka, która czuwa nad nami i co pewien
czas sprawdza, jak się sprawy mają i czy rzeczywiście jesteśmy zadowoleni. Zazwyczaj jest to pani, która mieszka
w naszej miejscowości lub jej rejonie i ma pieczę nad wszystkimi Au Pair z danego obszaru. Dzięki niej już w
dzień po przylocie wszystkie opiekunki są poinformowane, że przylecisz i że miło byłoby z ich strony, aby same
cię wprowadziły w życie w USA. Co więcej, organizowane są wspólne wypady i spotkania dla Au Pair'ek, aby mogły
porozmawiać i wymienić się spostrzeżeniami; w Halloween można wybrać się na pole i wykonać własnoręcznie dynię.
Można razem pojechać na lodowisko lub spotkać się przed Bożym Narodzeniem, aby skosztować tradycyjnych potraw
i wymienić się upominkiem. Jest to czas, aby zawiązały się pierwsze znajomości i przyjaźnie, kto wie, może na
długie lata? Warto być otwartym na nowe znajomości, bo wiadomo, ze im więcej ludzi w grupie, tym więcej pomysłów
na organizowanie wolnego czasu. Tym samym jest bezpieczniej i taniej, aby na przykład wybrać się na weekend za
miasto lub pojechać wieczorem do klubu. To, że w ciągu dnia opiekujemy się dziećmi, nie zwalnia nas z prowadzenia
swojego własnego życia! Gdy rodzina goszcząca pozna bliżej grono Twoich przyjaciół, z pewnością nie będzie robiła
przeszkód, abyś i Ty spędzała miło czas. W końcu stan Twojego samopoczucia wpływa na jakość Twojej pracy, a nikt
chyba nie chciałby mieć "skwaszonej" opiekunki do dzieci.
Nie ma co ukrywać, rodzice pracują to od rana do nocy. Tylko w Polsce co niektórzy mogą pozwolić sobie na taki
luksus, aby po 15-tej iść do domu na obiad po "całym" dniu pracy. Jednak, gdy rodzice mają wolne, starają się
całkowicie poświecić ten czas dzieciom - poprzez organizowanie wycieczek, wyjść do restauracji, czy zoo. Au Pair
jest również mile widzianym gościem podczas tego typu wypraw. Więc gdy masz wolne i nic interesującego do zrobienia
możesz śmiało skorzystać z zaproszenia, i w tym czasie nie pracujesz, tylko się relaksujesz. To samo dotyczy
wakacji - Twoich jako Au Pair i tych rodzinnych - masz szanse na podwójny urlop! W Polsce jeździ się albo w
góry albo nad morze, a w Stanach główną atrakcją dla tych mniejszych i większych dzieci jest wycieczka do
Disneyworldu. Miałam szczęście, że moja rodzina myślała jak większość Amerykanów i również się tam wybraliśmy.
Oprócz tego na nieco dłuższy wypoczynek pojechaliśmy na Florydę! Cudowne miejsca i przeżycia! Jest wiele możliwości,
aby zrealizować swoje dziecinne marzenia, choćby jadąc do bajkowego świata Disney'a. Możesz tu poznać wielkich
indywidualistów, jak i zupełnie skromnych i normalnych ludzi, którzy będą Twoimi dobrymi przyjaciółmi; możesz
bezpiecznie i łatwo podróżować po Stanach, poznając kulturę i obyczaje Amerykanów. Ile jest barw w palecie
malarza tyle Ty masz możliwości, aby wzbogacić ten niezwykły rok przeżyciami, które wypełnią twoje serce,
jak i chwilami, które zostaną na długo w pamięci. Ja osobiście bardzo polecam wyprawę na podbój Ameryki, która
rozwinęła mnie jako człowieka. Stałam się bardziej zaradna życiowo, lecz przede wszystkim rozbudziło to we mnie
jeszcze większą chęć podróżowania, ogromny optymizm do świata i otwartość na ludzi. Nie wahaj się, zrób
to samo co ja!
Sylwia Tyryłło
Au Pair in America
|
 |